Kaláb wyrósł ze sceny street artu – zaczynał w Pradze na początku lat 90., kiedy graffiti w tej części Europy dopiero nabierało rozpędu. Z czasem wyszedł poza mury: przeniósł swoją estetykę na płótna, obiekty i przestrzeń galerii. Kolor i forma stały się jego znakiem rozpoznawczym – i w pewnym momencie naturalnie przyszła myśl: a gdyby tak potraktować samochód jak trójwymiarowe płótno?
Wybór padł na 911 Carrera 3.2 z 1985 roku (G-body). To auto jest analogowe, czytelne i ma bryłę, którą zna każdy – idealny punkt wyjścia do projektu, w którym kolor ma podkreślić kształt, a nie go zagłuszyć. Jan myślał o tym pomyśle długo, inspirowały go klasyczne art cary, ale chciał zrobić coś własnego, coś wizualnie clean.



Największa sztuczka „Rainbow Road” to płynne przejście barw od przodu do tyłu. W praktyce to karkołomne zadanie, bo nadwozie składa się z wielu elementów – a oko natychmiast wyłapuje różnice odcienia między panelami. Tutaj gradient jest równy i logiczny: z przodu cieplejsze tony, z tyłu chłodniejsze, a po drodze cała paleta.
Żeby to nie zrobiło się cukierkowe, ważną rolę gra kontrast: czarne zderzaki i czarne wnętrze domykają całość jak rama wokół obrazu. Efekt jest taki, że kolor nie przykrywa 911 – on ją podbija. Auto wygląda dynamicznie nawet na postoju.
To nie jest projekt pt. zmieniamy wszystko. Zmiany są raczej punktowe: ducktail z tyłu jako mocny akcent i drobne korekty w stylu (m.in. kierownica, szerszy tył), żeby stance i proporcje grały z nowym lakierem. Najwięcej pracy poszło w przygotowanie i proces lakierniczy – rozbieranie, dopasowywanie, składanie i poprawki, aż wszystko zaczęło wyglądać jak jedna, spójna kompozycja.



W tej historii najbardziej podoba mi się to, że „Rainbow Road” nie stoi zamknięte w bańce. Właściciel początkowo rozważał sprzedaż auta po zakończeniu projektu, ale finalnie wciągnęło go samo jeżdżenie – klasyczne 911 daje radość, której nie da się zastąpić kolejną wystawą czy sesją zdjęciową.
I to jest sens art cara w najlepszym wydaniu: ikona pozostaje ikoną, tylko dostaje nowy, bardzo osobisty język. Bez udawania, bez zadęcia – za to z kolorem, którego nie da się pomylić z niczym innym.
Źródło: Type7, Jan Kalab Website
Zdjęcia: Maximilián Balázs via Type7, Roman Bezděk, OG Detailing via Jan Kalab Website, Jan Kalab Website