Czeska wizja klasyka: Jan Kaláb i jego kolorowe 911

Są art cary, które wyglądają jak eksponaty. I są takie, które po prostu żyją na ulicy. Rainbow 911 Jana Kalába należy do tej drugiej kategorii: klasyczne Porsche 911 w płynnym, tęczowym gradiencie, zrobione tak, żeby nie tylko robiło wrażenie na zdjęciach, ale też normalnie jeździło.

Od graffiti do lakieru

Kaláb wyrósł ze sceny street artu – zaczynał w Pradze na początku lat 90., kiedy graffiti w tej części Europy dopiero nabierało rozpędu. Z czasem wyszedł poza mury: przeniósł swoją estetykę na płótna, obiekty i przestrzeń galerii. Kolor i forma stały się jego znakiem rozpoznawczym – i w pewnym momencie naturalnie przyszła myśl: a gdyby tak potraktować samochód jak trójwymiarowe płótno?

Dlaczego akurat 911?

Wybór padł na 911 Carrera 3.2 z 1985 roku (G-body). To auto jest analogowe, czytelne i ma bryłę, którą zna każdy – idealny punkt wyjścia do projektu, w którym kolor ma podkreślić kształt, a nie go zagłuszyć. Jan myślał o tym pomyśle długo, inspirowały go klasyczne art cary, ale chciał zrobić coś własnego, coś wizualnie clean.

Maximilián Balázs via Type7
Maximilián Balázs via Type7

Maximilián Balázs via Type7

Gradient, który prowadzi oko

Największa sztuczka „Rainbow Road” to płynne przejście barw od przodu do tyłu. W praktyce to karkołomne zadanie, bo nadwozie składa się z wielu elementów – a oko natychmiast wyłapuje różnice odcienia między panelami. Tutaj gradient jest równy i logiczny: z przodu cieplejsze tony, z tyłu chłodniejsze, a po drodze cała paleta.

Żeby to nie zrobiło się cukierkowe, ważną rolę gra kontrast: czarne zderzaki i czarne wnętrze domykają całość jak rama wokół obrazu. Efekt jest taki, że kolor nie przykrywa 911 – on ją podbija. Auto wygląda dynamicznie nawet na postoju.

Modyfikacje, które pasują do bryły

To nie jest projekt pt. zmieniamy wszystko. Zmiany są raczej punktowe: ducktail z tyłu jako mocny akcent i drobne korekty w stylu (m.in. kierownica, szerszy tył), żeby stance i proporcje grały z nowym lakierem. Najwięcej pracy poszło w przygotowanie i proces lakierniczy – rozbieranie, dopasowywanie, składanie i poprawki, aż wszystko zaczęło wyglądać jak jedna, spójna kompozycja.

Roman Bezděk, OG Detailing via Jan Kalab Website
Roman Bezděk, OG Detailing via Jan Kalab Website
Roman Bezděk, OG Detailing via Jan Kalab Website

To nie muzeum

W tej historii najbardziej podoba mi się to, że „Rainbow Road” nie stoi zamknięte w bańce. Właściciel początkowo rozważał sprzedaż auta po zakończeniu projektu, ale finalnie wciągnęło go samo jeżdżenie – klasyczne 911 daje radość, której nie da się zastąpić kolejną wystawą czy sesją zdjęciową.

I to jest sens art cara w najlepszym wydaniu: ikona pozostaje ikoną, tylko dostaje nowy, bardzo osobisty język. Bez udawania, bez zadęcia – za to z kolorem, którego nie da się pomylić z niczym innym.

Źródło: Type7, Jan Kalab Website

Zdjęcia: Maximilián Balázs via Type7, Roman Bezděk, OG Detailing via Jan Kalab Website, Jan Kalab Website